Werona – śladami nieszczęśliwej miłości i pięknej płyty

  Do Werony dotrzeć można z Peschiera del Garda pociągiem, bilet kosztuje trochę ponad 3 euro, a odległość tą można pokonać w około 30 minut. Pociągi regionalne jeżdżą bardzo często, co ważne przed wejściem do pociągu należy skasować bilet zakupiony w biletomacie. Oczywiście za pierwszym razem przypomniałam sobie o tym w połowie drogi i przez resztę czasu trzymałam mocno kciuki, by konduktor do nas nie doszedł ;)

Werona to jedyne miasto, o którym wcześniej niewiele czytałam, nie opracowywałam planu na jego zwiedzanie i nie analizowałam mapy. Wysiadłam na stacji Verona Porta Nova z jedną zadrukowaną kartką… tajemniczą kartką… a na kartce miałam ściśle określone wytyczne dotyczące zwiedzania miasta. Chcecie wiedzieć jak to się skończyło? Zapraszam do wspólnej wędrówki po Weronie :)

„Wychodząc ze stacji kieruj się na prawo i idź prosto aż do skrzyżowania. Przejdź na drugą stronę i idź cały czas prosto, mijając Porta Nuova, ul. Via Corso Porta Nuova i dojdziesz do Piazza Bra.”  Proste? Nie do końca – po 20 min marszu doszłam tyle, że do… Zamku Castelvecchio.

DSCN0131DSCN0130

Dziś znajduje się w nim muzeum miejskie i choć samo muzeum było tego dnia nieczynne, to zamek wraz z wyschniętą fosą, zwodzonym mostem i sąsiadującym z nim mostem Ponte Scaligero tworzy bardzo fajną przestrzeń do zapoznania się z średniowieczną historią miasta.

DSCN0134DSCN0162

Z mostu rozciąga się piękna panorama na Adygę i samą Weronę. Liczni turyści chętnie przystawali na nim na dłużej, po to by nacieszyć oczy pięknymi widokami i na własne oczy zobaczyć jak wygląda nagrywanie teledysku na brzegu rzeki. I mimo że most został zniszczony podczas wojny, szybko został odbudowany i dziś wygląda jakby wisiał nad rzeką od stuleci.

Idąc dalej wzdłuż rzeki należy skręcić i wejść w labirynt małych uliczek starego miasta, a nogi same zaprowadzą nas na Piazza dele Erbe. To jeden z głównych placów Werony, który otoczony jest średniowiecznymi kamieniczkami, wśród nich stoi Domus Mercatorum, XIV wieczna wieża Torre del Gardello , a także Casa Mazzanti, którego przepiękne malowidła ścienne najlepiej obejrzeć po zmroku, kiedy są pięknie oświetlone.

DSCN0170

Nad placem góruje 84-metrowa Torre dei Lamberti. Budowa średniowiecznej wieży zegarowej rozpoczęła się w roku 1172. Wśród tych średniowiecznych, zabytkowych budynków codziennie odbywa się targ warzywny, na którym od rana można kupić pyszne owocowe sałatki.

DSCN0178

A jak wiadomo nic nie smakuje lepiej od pysznych, soczystych owoców, które je się, siedząc na fragmentach term z czasów Cesarstwa Rzymskiego, z których zbudowana została fontanna Madonna Verona.

DSCN0179DSCN0181

Polubiłam to miejsce od pierwszego wejrzenia, czułam jakby czas się tam zatrzymał. Mogłabym tak przesiedzieć cały dzień obserwując ludzi wokół mnie. Trzeba było jednak pozwolić miastu, by pokazało mi w pełni swój urok.

DSCN0189

Idąc niespiesznie Via Mazzini w kierunku Piazza Bra nie mogłam nie skorzystać z okazji i zgodnie z wytycznymi na mojej tajnej kartce weszłam na chwile do sklepu marki Benetton, by obejrzeć zachowane tam fragmenty podłogi z czasów Impreium Rzymskiego. I od razu darowałam sobie udawanie bycia potencjalną klientką, bo zorientowałam się, że ów podłoga znajduje się w dziale męskim ;) Muszę przyznać, że to dziwne uczucie widzieć coś tak bardzo starego otoczone wieszakami z ubraniami.

Po chwili dochodzi się do pięknego placu, na którym stoi Werońska Arena. Ten jeden z największych rzymskich amfiteatrów został wybudowany w I w. n.e. , w którym do dziś wystawiane są największe światowe opery i organizowane koncerty największych gwiazd. Właśnie trwała próba do koncertu rockowego. Z zewnątrz Areda di Verona wygląda jak Coloseum. I choć ceny biletów na koncert raczej odstraszają, wszystkie rozchodzą się jak świeże bułeczki.

DSCN0183DSCN0192

Teraz kiedy w końcu dotarłam na Piazza Bra mogłam kontynuować zwiedzanie zgodnie z ustaloną trasą, na której kolejnym punktem był Dom Julii. Casa di Giulietta to chyba najsłynniejszy dom w Weronie. Wchodząc na dziedziniec domu możemy zobaczyć ścianę pełną miłosnych wiadomości, pozostawionych tutaj przez zakochanych turystów z całego świata.

DSCN0201DSCN0211DSCN0205DSCN0216

A sposoby na ich zaakcentowanie bywają przeróżne. Najpopularniejszym lepcem okazuje się tu guma do żucia, którą obklejone są nie tylko ściany ale także całe drzewa. Na dziedzińcu znajduje się posąg Julii zrobiony z brązu. Według przesądu, każdy kto chce mieć szczęście w miłości powinien dotknąć jej piersi. Zwiedzając dom można wejść na balkon, z którego książkowa Julia miała rozmawiać ze swym ukochanym Romeo. Słynny balkon został jednak dobudowany dopiero w 1935 roku. 

Zapewniwszy sobie szczęście w miłości mogłam ruszyć dalej swoim szlakiem, tym razem by posmakować tutejszego jedzenia. Na pierwszy ogień poszły lody :) „ Przechodzisz wzdłuż Piazza Erbe, skręcasz w prawo, idziesz do końca ulicy, aż dojdziesz do kościoła Sant’Anastasia, przed nim skręcasz w lewo i potem w prawo. Idziesz prosto aż dojdziesz do lodziarni Ponte Pietra.” Tak też postąpiłam i najadłam się pysznych lodów, a że widok na rzekę był piękny smakowały jeszcze lepiej.

DSCN0240 DSCN0243DSCN0256

Dostarczywszy organizmowi niezbędnych węglowodanów trzeba było pójść dalej: „ Idziesz dalej tą samą ulicą i dochodzisz do lokalu o nazwie Bar al Ponte, którego drzwi mają piękny czerwony kolor. Tam proszę usiąść na tarasie i zamówić Spritz Aperol.” Prawda, że plan z mojej kartki brzmi coraz lepiej? :) Co prawda tej jeden słynny stolik był zajęty, ale obok niego można też było wygodnie usiąść, wypić Aperola, zjeść orzeszki i czekać na wenę twórczą, w końcu jeden Artysta wybrał już to miejsce na zdjęcie okładkowe swojej płyty ;) Z tarasu rozciągał się przepiękny widok na Castel San Pietro.

DSCN0259 DSCN0274 DSCN0282DSCN0292

Warto przejść mostem Ponte Pietra na drugi brzeg Adygii, by wspiąć się wąskimi schodkami, ukrytymi między dwiema kamienicami na taras punktu widokowego, z którego rozpościera się piękna panorama na miasto i rzekę. Cień rosnących tam drzew i liczne ławeczki zachęcają, by zatrzymać się tam na dłużej z książką w ręku.

DSCN0319

Po uczcie dla ducha trzeba było zadbać o ciało ;) niestety mój punkt żywieniowy z kartki był zamknięty – chyba mój żołądek nie przyzwyczai się do sjesty ;) Jednak San Matteo Church Ristorante Pizzeria przy Porta dei Borsari obejrzałam z ciekawością. Fajny lokal, który funkcjonuje w nieczynnym kościele katolickim. W Polsce jednak taki widok to nadal rzadkość. Przy okazji można sobie obejrzeć Porta dei Borsari, która dawniej pełniła rolę głównej bramy miasta i prowadziła do Via Postumia. Brama ta jest wykonana z białego wapienia, ma dwa łuki, a powyżej podwójny rząd okien. Jej nazwa pochodzi od określenia bursarii, które oznaczało rzymskich funkcjonariuszy pobierających cło przy wwozie towarów do miasta. Na architrawie do dziś widoczny jest napis z ówczesną nazwą miasta: Colonia Augusta Verona.

Głodna już bardzo, chętnie wróciłam na Piazza delle Erbe, gdzie restauracyjne ogródki dawały przyjemny chłód, a zapach dobiegający z lokali dawał gwarancję pysznego jedzenia. Pasta, Aperol i cappuccino to był mój zestaw na ten dzień. Cholera tylko czemu wymyśliłam sobie, że chcę spróbować innego Aperola. Niestety nic nie dorówna tradycyjnemu pomarańczowemu trunkowi z Proseco i wodą gazowaną, bo to coś nowe wyglądało i smakowało jak nasz Ludwik. Bynajmniej nie ten XVI bardziej jak ten do mycia naczyń :P

Tak na poważnie Werona jest piękna. Ma turystom wiele do zaoferowania i mam cichą nadzieję, ze kiedyś jeszcze tam wrócę. Na wszelki wypadek słynna kartka leży dobrze schowana :) To taki Rzym w miniaturce, w którym nie ma pośpiechu, hałasu i tłumów ludzi. Miejsce idealne na kilkudniowy pobyt we Włoszech.

DSCN0342

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>