Roma – rzymska opowieść polskiej dziewczyny cz.1

Wrzesień ubiegłego roku, gdzieś w Polsce, na trasie między Krakowem a Międzyzdrojami rodzi się pomysł wyjazdu do Włoch. Taki wakacyjny spontan – skoro obecne wojaże po Polsce przyniosły nam tyle radości, zaszalejmy i jedźmy właśnie do Włoch!

Od czego zaczęłam planować swój wyjazd? Odpowiedź jest banalna – od odkładania środków pieniężnych ;) Sama siebie nie podejrzewałam o taki upór w tym temacie. Każda dodatkowo zarobiona złotówka trafiała do skarbonki. I choćby się waliło i paliło nigdy nie sięgnęłam po te pieniądze.

Okres Nowego Roku był przełomowym czasem – czasem kupna biletów lotniczych. Termin padł na połowę września. Wtedy jeszcze byłam przekonana, że dalej będę pracować, a tym samym miałam świadomość, że w okresie wakacyjnym nie mam szans na urlop. Stało się, moje marzenie zaczęło się powoli realizować. Długie zimowe wieczory spędzałam na planowaniu co, gdzie i kiedy chciałabym zobaczyć. W końcu plan nabrał ostatecznego kształtu: Rzym – Florencja – Werona – Peschiera del Garda – Bergamo. Chciałam nie zmarnować czasu, który został do wyjazdu i jak najlepiej poznać kraj, który tak bardzo chciałam zwiedzić.

Podróż zaczęła się nieciekawie – całe szczęście, że wybrałam się do Wrocławia, z którego miałąm lot, dzień wcześniej, ponieważ pociąg miał spore opóźnienie… No cóż skrót PKP w końcu do czegoś zobowiązuje – Pociąg Kiedyś Przyjedzie ;)

W końcu nastała „godzina zero”. Samolot startuje, a moje oczy robią się wilgotne – w końcu spełnia się moje marzenie. Nawet bardzo kiepskie lądowanie nie popsuło mi humoru. Gorzej sprawa wyglądała po dłuższej chwili oczekiwania na walizkę. Okazało się bowiem, że tylko część bagaży z naszego samolotu trafiła do swoich właścicieli. Moja torba odnalazła się wśród bagaży pasażerów z … Barcelony :) Na szczęście na lotnisku Roma Ciampino czekała już na mnie koleżanka, która przyleciała z Dublina chwilę wcześniej. Szybka akcja kupna biletów 72-godzinnych i po chwili siedzimy już w busie, który ma nas zawieźć do centrum miasta do Stazione Termini. I tu pora na pierwszą uwagę techniczną. Warto zaopatrzyć się albo w kartę miejską tzw. Roma Pass, która umożliwia bezpłatne wejście do kilku muzeów plus nieograniczony przejazd środkami komunikacji miejskiej na terenie całego miasta, lub jak to było w naszym przypadku w bilet 72 – godzinny. Nie ukrywam, że pierwszego dnia dużym problemem było opanowanie wszystkich środków transportu publicznego: metro, autobusy, tramwaje, pociągi miejskie i metrobusy. Zwłaszcza te ostatnie były niezłą zagadką. Na terenie całego Rzymu autobusy nie mają tradycyjnego rozkładu jazdy. Na przystankach znajdują się tabliczki z nazwami przystanków poszczególnych linii, ale nie ma podanej godziny odjazdu, ani informacji w jakich godzinach dany autobus jeździ. Również w  autobusach nie wyświetla się nazwa danego przystanku jak również próżno szukać tabliczki z trasą danej linii. Należy założyć że busy jeżdżą średnio co 40 min i uzbroić się w cierpliwość :) W ogóle słowo cierpliwość będzie hasłem dość popularnym.

DSCN9542

Po ponad dwugodzinnym poślizgu czasowym dotarłyśmy w końcu do naszej kwatery na Zatybrzu. Dlaczego właśnie tam? Bo chciałyśmy poczuć klimat prawdziwego Rzymu, z jego rodzimymi mieszkańcami, tradycjami i kulturą. I wiecie co? To był strzał w dziesiątkę. Drzwi otworzyła nam przemiła, uśmiechnięta Włoszka w średnim wieku. Czekał na nas zadbany stylowy pokój z balkonem i gustownie urządzona łazienka.

Mimo zmęczenia podróżą wzięłyśmy szybki prysznic i już godzinę później uzbrojone w plan miasta, który dostałyśmy od naszej włoskiej gospodyni, ruszyłyśmy na podbój Trastevere.

DSCN8379

Ta leżąca nad brzegiem rzeki dzielnica budzi się wraz ze słońcem i nigdy nie zwalnia. W Trastevere, brukowane alejki wiją się pomiędzy porośniętymi bluszczem trattoriami i starymi apartamentowcami, a ocienione markizami kawiarenki sąsiadują wzdłuż ulic z salonami tatuażu i mini-browarami. Tak właśnie wyobrażałam sobie Rzym: wąskie uliczki, małe, stare domy, romantyczne place (nocą skąpane w ciepłym, pomarańczowym blasku latarni), kawiarenki i restauracje, rzymski styl życia – i, rzecz jasna, nieco turystów. To sympatyczna mieszanka „prawdziwego” i „turystycznego” Rzymu, która mnie zachwyciła.

DSCN8357 DSCN8376DSCN8369

Mapa nie była nam już potrzebna, tam trzeba było się zgubić, trzeba było pozwolić ponieść się nogom w nieznane… Będąc na Trastevere musicie koniecznie wypić Aperola, zjeść dobry makaron, posiedzieć przy fontannie, posłuchać ulicznych muzyków i dać się porwać radości życia, z której tak chętnie korzystają Włosi :)

O tym, że moją pierwszą niedzielę we Włoszech spędzę w Watykanie zdecydowałam w trakcie nocnego czuwania z Papieżem Franciszkiem podczas tegorocznych Światowych Dni Młodzieży na Campusie Misericordiae w Brzegach. Papa Francesco ma w sobie to coś, co powoduje, że chce być się blisko niego, dlatego też uznałam, że czas na rewizytę :) By uczestniczyć w niedzielnym spotkaniu z papieżem, nie potrzebujemy żadnej wejściówki, natomiast by wziąć udział w środowej audiencji generalnej, należy w terminie 15-20 dni przed planowanym spotkaniem, zgłosić chęć uczestnictwa  odpowiednim służbom.

DSCN9536 DSCN8426

Watykan to najmniejsze państwo-miasto europejskie. Pierwszą rzeczą jaką widzi się po przekroczeniu spiżowej bramy i przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa, która jest obowiązkowa w niedzielę i w środę jest Plac świętego Piotra. Plac ten jest swego rodzaju przedsionkiem Watykanu. Stąd wchodzi się w głąb państwa-miasta, którym włada papież. Do placu, z serca Rzymu, prowadzi Via della Conciliazione. Na jego środku stoi egipski obelisk Amenemhata II ku czci boga słońca – znaleziony w cyrku Nerona. Na szczycie obelisku umieszczono krzyż symbolizujący zwycięstwo chrześcijaństwa nad pogaństwem.

DSCN8470

Sam Plac Świętego Piotra ma formę elipsy otoczonej dwoma rzędami kolumn. Krańce kolumnady zbliżają się do siebie w kierunku Via della Conciliazione. Powoduje to skrócenie perspektywy i optyczne zbliżenie fasady bazyliki. Ponoć istnieje takie miejsce na placu, w którym można stracić z oczu drugi rząd kolumn i zobaczyć jedynie jeden. Cały Plac jak i schody prowadzące do Bazyliki zaprojektował Bernini. A wejścia do świątyni strzegą pomniki św. Pawła i św. Piotra. Na placu znajduje się jedna czerwona płytka chodnikowa – w ten sposób symbolicznie zaznaczono miejsce zamachu na Jana Pawła II.

DSCN8504

Plac z każdą minutą zapełniał się coraz bardziej, wierni z Argentyny tańczyli i śpiewali. Goście z Hiszpanii pozdrawiali Papieża Franciszka na długo przed rozpoczęciem modlitwy Anioł Pański, także naszych rodaków było coraz częściej słychać. Kiedy w oknie pojawił się Papież i pozdrowił wszystkich swoim charakterystycznym „Buongiorno” na placu powiewały dziesiątki flag, a wśród nich także ta z logo ŚDM. Poczułam, że moje życie zatoczyło koło, że pokonałam bardzo długą drogę, by stanąć pod tym właśnie OKNEM. A droga ta prowadziła przez mój ukochany Kraków :)

DSCN8478

Po skończonym spotkaniu z Papieżem Franciszkiem dałyśmy się porwać ludzkiej rzece i trafiłyśmy do Bazyli św. Piotra, która jest najważniejszym kościołem chrześcijańskiego świata i jedną z najbardziej monumentalnych budowli na świecie. Po przejściu przez ogromne drzwi, skierowałyśmy się w prawą stronę by obejrzeć Pietę Michała Anioła oraz grób Jana Pawła II. Tu przy miejscu wiecznego spoczynku naszego Papieża zaintrygowała nas jedna kobieta. Starsza pani modliła się w ciszy a z jej oczu nieustannie płynęły łzy… Czy było to nieme podziękowanie za łaski, może za uzdrowienie, za cud? Czy właśnie modlitwa błagalna, by ten cud mógł się dokonać? Nigdy się tego nie dowiemy, ale obraz tej kobiety zawsze będzie towarzyszył wspomnieniom tamtego dnia.

DSCN8530

Bazylice przytłacza swym pięknem i bogactwem tego miejsca. To obowiązkowy punkt na mapie Włoch dla ludzi wierzących. Artyści tak współtworzyli wnętrze świątyni, by modlący się tutaj mogli faktycznie poczuć majestat Boga. I wyszło im to kapitalnie. Modlitwa w jednej z tutejszych kaplic jest doświadczeniem wyjątkowym. Poza tym do bazyliki powinni zajrzeć wszyscy amatorzy dzieł sztuki. Wygląd bazyliki zawdzięczamy wspaniałym artystom takim jak: Bramant, Rafael, Peruzzi, konstruktor głównej kopuły Michał Anioł, a także Giacomo della Porta i Bernini.

DSCN8442DSCN8545

Centralnym miejscem Bazyliki jest Baldachim wykonany w całości z brązu pochodzącego z Panteonu, pod którym znajduje się papieski ołtarz, przy którym msze święte może sprawować tylko następca św. Piotra. Wbrew pozorom nie jest on głównym ołtarzem Bazyliki, bo ten znajduje się na końcu nawy głównej i nazywany jest Tronem św. Piotra. Warto również zejść do podziemi, by pomodlić się przy grobach zmarłych papieży czy tez wspiąć się na kopułę Bazyliki, by z niej podziwiać piękno Rzymu. Można także skorzystać z usług poczty watykańskiej i wysłać bliskim kartkę z oryginalną watykańską pieczęcią.

DSCN8546DSCN8548DSCN8618

My po doznaniach duchowych postanowiłyśmy ruszyć dalej Via della Conciliazione, by dotrzeć do Zamku św. Anioła, a stamtąd do Ogrodów Borghese. Zamek Anioła jest najbardziej charakterystyczną budowlą na nabrzeżach Tybru. My jednak ograniczyłyśmy się do obejrzenia go z zewnątrz. Dzisiejsza twierdza była w swej pierwotnej wersji monumentalnym mauzoleum – grobowcem cesarza Hadriana i jego następców.  

       DSCN9410DSCN9405    

W średniowieczu zamieniono go w fortecę, która przez setki lat pozostawała najpotężniejszym punktem obronnym Rzymu – ten kto posiadał klucze do zamku był faktycznym władcą miasta. W czasach renesansu, w dolnej części budowli mieściły się więzienia i pomieszczenia gospodarcze, a w górnej luksusowy apartament papieski oraz archiwum i skarbiec Państwa Kościelnego (do dziś można tam zobaczyć potężny kufer-sejf). Papież Juliusz II, który w zamku chętnie przebywał, zlecił urządzenie w górnej części budynku specjalnej loży błogosławieństw wychodzącej w kierunku rzeki i mostu.

Od IX wieku Zamek Anioła jest połączony z Watykanem murem obronnym, mającym chronić bazylikę i całą dzielnicę Borgo Vaticano. W 1277 roku powstał w nim ukryty korytarz (passetto), który zapewniał papieżom możliwość ucieczki do fortecy. Skorzystał z niego Klemens VII w czasie słynnego „Sacco di Roma” w 1527 roku, kiedy to luterańskie oddziały katolickiego cesarza Karola V zdobyły Rzym.

Idąc dalej brzegiem Tybru dojść można do pięknego parku jakim są Ogrody Borghese. Park ten został założony już na początku XVII wieku na terenach dawnych winnic. Jego fundatorem był włoski kardynał Scipione Borghese, bratanek papieża Pawła V.

DSCN8820DSCN8823

Park jest jednym z ulubionych spacerowych miejsc rzymskich mieszkańców oraz turystów szukających ochłodzenia wśród cieni tutejszych, licznych drzew. Villa Borghese to jednak nie tylko malownicze ścieżki, zbiorniki wodne, piękne fontanny i rzeźby.

DSCN8859DSCN8843

Na terenie parku znajdują się placówki muzealne i odbywają się w nim przeróżne wydarzenia kulturalne. Można tu także zdecydować się na rejs łódką po niewielkim jeziorze czy na wycieczkę rowerową. Stąd też rozciąga się przepiękna panorama na Bazylikę św. Piotra, która podczas zachodu słońca zapiera dech w piersiach :)

DSCN8879DSCN8911

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>