bar mleczny kontra ministerstwo finansów

Głupota naszego Rządu nie zna granic! Najpierw zakazano wynoszenia dań przyrządzanych w barach mlecznych poza budynek, jeśli placówka ie chce stracić dofinansowania. Do jednego z nich od 13 lat przychodziło starsze małżeństwo, codziennie oboje zjadali po talerzu zupy. Pewnego dnia starszy pan przyszedł sam, bo jego żona zachorowała. Poprosił o drugą zupę na wynos – dla żony. Niestety pani musiała mu odmówić. Staruszek kupił drugą zupę podaną na talerzu, ubłagał o słoik, przelał do niego zupę i zaniósł chorej żonie.
Następnym krokiem Ministerstwa Finansów było rozporządzenie, które mówiło o tym, że jeśli dany bar mleczny chce nadal mieć dofinansowanie do swojej działalności, to nie wolno w nim podawać dań z mięsem. To jak ugotować dobrą zupę bez mięsnego wywaru czy bigos bez mięsa??
Najnowszy pomysł Ministerstwa brzmi następująco: damy wsparcie finansowe tylko i wyłącznie tym barom, w których do przyprawiania potraw używana będzie tylko sól. Każda inna przyprawa ( pieprz, majeranek, bazylia itp.) powoduje utratę dofinansowania. Coś czuję, że era barów mlecznych dobiegła końca. Nie wytępił ich komunizm a zniszczył kapitalizm, smutne ale prawdziwe.
A teraz dziękuję za uwagę, idę zjeść kabanosa z wieloma przyprawami :)